Darwinistyczni przeciwnicy społecznej demokracji cz. 15

Można nad tym tragicznym faktem mocno ubolewać; ale ani go zaprzeczyć, ani usunąć nie podobna. Wszyscy są powołani ale wybranych jest mało! Dobór, wyróżnienie tych „wybranych” jest nieuchronnie związane z wyginięciem i zniszczeniem pozostałej większości. Stąd też inny angielski badacz określa jądro nauki Darwina jako „przetrwanie najodpowiedniejszych” – jako „zwycięstwo najdzielniejszych”. W każdym razie zasada doboru nie jest bynajmniej demokratyczną lecz arystokratyczną w najwłaściwszym znaczeniu tego wyrazu! Jeżeli zatem zdaniem Yirchowa konsekwentnie pojęty darwinizm ma dla polityka „niesłychanie niebezpieczną stronę”, to można ją chyba tylko w tym upatrywać, że jest on silnym poparciem arystokratycznych dążności. Dlaczego by jednak dzisiejsza społeczna demokracja miała się tymi dążnościami rozkoszować, lub jakim sposobem można by im przypisywać okropności komuny paryskiej, jest dla mnie wyznaję szczerze rzeczą niepojętą.

Wreszcie nie możemy pomijać tej sposobności by zaznaczyć, jak niebezpiecznym jest takie bezpośrednie przenoszenie teorii przyrodniczych w dziedzinę polityki praktycznej. Wysoce powikłane stosunki naszego obecnego cywilizowanego życia, wymagają od praktycznego polityka tak oględnej i nieuprzedzonej ostrożności, tak gruntownego, historycznego wykształcenia i krytycznego sądu, aby zawsze jak największe umiarkowanie i przezorność zachował wobec tego rodzaju zastosowań prawa natury w praktyce współczesnego cywilizowanego życia.