Grupa etniczna

Przyjmując, iż każda grupa etniczna zarówno na niższym, jak i na wyższym stopniu uspołecznienia, składa się z paru typów fizycznych, wprowadzamy do psychologii cały szereg nowych zagadnień. Nasuwa się pytanie o stosunku, w jakim te typy znajdują się względem duchowych przymiotów danej grupy etnicznej.

Wiemy, że rysy duchowe, właściwe danej grupie, ulegają zmianie tylko wtedy, gdy są w sprzeczności z warunkami jej bytu, natomiast trwają, kiedy są obojętne z punktu wymagań życia społecznego. Skutkiem tego typy fizyczno – antropologiczne, przekształcając się pod względem pewnych cech swoich, jako składniki określonej grupy etnicznej, mogą przecież wszędzie posiadać pewne wspólne rysy i dzięki temu w każdej odrębnej gromadzie społecznej odgrywać pokrewną rolę. Typ fizyczno-antropologiczny, powstawszy w odległej przeszłości w określonym punkcie globu i tam nabywszy pewnych przymiotów, może je zachowywać w całości lub częściowo w ciągu wieków nieustającego mieszania się i odbywających się doborów. Przypuszczenie to nie wychodzi bynajmniej poza zakres możliwości i znajduje się w doskonałej harmonii z innymi naszymi założeniami o stałości i zmienności duchowej narodu. Ale, jeśli przyjmiemy to założenie, cały proces zmienności duchowej ludu przybiera nieco inny wyraz. Przekształcenie bowiem duchowe grupy etnicznej może, w pewnych granicach, polegać na tym, iż pod działaniem doboru jest wyrugowywany z pośród gromady społecznej pewien typ fizyczno-antropologiczny, będący nosicielem określonych właściwości duchowych.

Przed kilku dziesiątkami lat Gobineaii, świeżo zaś O. Ammon, G. Lapouge i inni usiłowali dokonać tego rodzaju analizy dla typów cywilizacji aryjskiej. W ich przekonaniu, długogłowy blondyn i krótkogłowiec alpejski występują, jako żywioły ze stałym, określonym obliczem psychicznym zarówno w życiu dziejowym, jak i społecznym. Zastanowimy się szczegółowo nad dowodami, jakie wymienieni badacze przytaczają na poparcie swojej tezy. Zatrzymujemy się nad tymi twierdzeniami przede wszystkim dla ich doniosłości metodologicznej. Czy więc dalsze poszukiwania poprą ich poglądy, lub wreszcie kłam im zupełnie zadadzą, okoliczność ta jest dla nas obojętną.

Bierzemy wywody antropologa francuskiego Lapouge’a, ponieważ rozpatrywaną hipotezę opracował najgruntowniej. Wychodzi on z następujących założeń.

1) Biały krótkogłowiec (w wielkiej liczbie wypadków, bo niewykluczone są i wyjątki) jest istotą bierną, pracowitą, oszczędną, przezorną i nic nie czyniącą na niepewne. Silnie przywiązuje się do ziemi rodzimej. Rzadko wykazuje mierny, jeszcze rzadziej samodzielny talent. Widnokręgi jego są bardzo ciasne, ale wytrwale pracuje nad urzeczywistnieniem swoich planów. Nieufny, waży każdy wyraz, a jego logika nie widzi treści pod osłoną formy. Jest człowiekiem tradycji i zdrowego rozsądku, postępowi nie ufa, uwielbia jednostajność, w religii chętnie jest katolikiem, w polityce pokłada nadzieje w opiece państwa i dąży do powszechnego zrównania, lecz nie myśli o podniesieniu siebie własnymi siłami. Pojmuje dobrze własny interes, rodziny i otoczenia, ale nie wybiega poza nie zbyt daleko,

2). Długogłowy blondyn, przeciwnie, ma znaczne potrzeby i pracuje wytrwale nad ich zaspokojeniem. Łatwiej zdobywa, niż zachowuje bogactwa, w ogóle jest rozrzutny. Pełen awanturniczości, waży się na wszystko, przy czym walczy dla samej walki bez myśli o zysku. Cały glob jest dla niego ojczyzną. Inteligencja jego przedstawia różne szczeble od tępości aż do geniuszu, lecz zawsze ma on odwagę pragnąć wszystkiego i myśleć o wszystkim, czyn zaś u niego jest nieodłączny od przekonania. Nie rachuje się z wyrazami, acz w potrzebie umie być logicznym. Postęp dla niego jest wrodzoną namiętnością. W religii jest protestantem, w polityce żąda od państwa poszanowania dla swojego „ja“ i raczej usiłuje podnieść siebie, niż innych poniżyć. Widzi daleko własne interesy i rasy swej lub narodowości.

3). Mieszaniec obu, pod względem zarówno fizycznym jak i duchowym, przedstawia stan nierównowagi. W duszy jego istnieją instynkty obu ras działające niejednocześnie, i ciągną go w różne strony, wynika stąd niestateczność czynu, a w jej rezultacie bezpłodność społeczna i dziejowa. Z tych założeń wypływa cały szereg wniosków o wzajemnej roli dziejowej obu zasadniczych żywiołów w ich zetknięciu.